niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 12 " Dzisiaj jestem twoja "

Jedno postanowienie. Jeśli nie będzie tutaj 13 komentarzy to zawieszam bloga. Nie będę pisała tylko sama dla siebie.

Rozdział z dedykacją dla: Dominiki Badstuber, Jagody Piszczek, Kamy, Zuzy Lewandowskiej, Kariny Kopertowskiej i Joaa BVB



" Kobieta zawsze będzie pamiętała o swojej pierwszej miłości, niezależnie od tego jak fatalnie się skończyła "

Najpierw poczuła ten zapach, który doprowadzał ją do szaleństwa. Dopiero potem go zobaczyła. Był tu. Marco, ten piękny blondyn z seksownym uśmiechem był u niej w salonie. Nie wiedziała co ma robić. Nogi zrobiły się jak z waty, a w gardle miała ogromną gulę.
- Kurwa Mel, ogarnij się - pomyślała. - Masz przecież Mario.
- Co ty tutaj robisz ? - spytała w końcu.
- Przyszedłem porozmawiać - powiedział chrupiącym głosem, który doprowadzał ją do dreszczy.
- Marco, nie miałam o czym rozmawiać - spuściła wzrok na podłogę.
- Mamy Melanie, uwierz mamy - wstał z kanapy i podszedł do niej. Czuła jego ciepły oddech na policzku.
- Bądź moja Mel - wyszeptał. Sama nie wiedziała czy to sen, czy jawa. Z wielkim trudem musiała się powstrzymać, żeby nie wpis się w jego malinowe usta.
- Marco, ale jest Mario... - nie mogła znaleźć więcej argumentów. Chciała tego, naprawdę chciała być dzisiaj jego. Juz wyobrażałam sobie jego dłonie błądzące po jej ciele, jego słodkie pocałunki. To właśnie z nim chciała teraz być, nie z Mario, nie z nikim innym. Marco, teraz liczy się tylko on.
- Pocałuj mnie - była zszokowana, że to powiedziała, ale porządnie przejęło kontrolę nad rozumem. Chłopak był zdziwiony jej prośbą, nie wiedział co ma robić.
- Pocałuj mnie Reus, proszę -wyszeptała do jego ucha. Wtedy blondyn nie miał już zahamowań. Szybko wykonał jej prośbę. Początkowo był delikatny, ale potem gdy wiedział, że może sobie pozwolić na więcej, stał się bardziej stanowczy i brutalny. Był inny niż Mario, przy nim świat zmieniał się na lepsze, zmysły szalał, a ty sama z każdą sekunką chciałaś go coraz więcej. Czuła wszędzie jego dłonie, które zaczęły poznawać jej ciało. Czuła jak w brzuchu latają jej motyle.
- Weź mnie -szepnęła w jego usta. - Dzisiaj jestem twoja, a ty mój - zarzuciła ręce na jego szyję.
- Jesteś moją Mel - potwierdził. Wziął ją w ramiona, a ona opłata swoje nogi wokół jego bioder. Całował się z pasją i pożądaniem. Pragnęli siebie, swoich ciał ułożonych blisko siebie. Nie myśleli racjonalnie, dla nich liczyła się tylko ta chwila. Udali się w stronę sypialni dziewczyny. Gdy już tam byli chłopak przyparł ją do ściany swoim ciałem.
- Jesteś pewna, że tego chcesz ? - wysapał w jej ucho.
- Nigdy nie byłam tak pewna - pocałowała go w usta dając mu zielona światło.


" If I was your boyfriend, never let you go.
Keep you on my arm girl, you'd never be alone
I can be a gentlemen, anything you want
If I was your boyfriend, I'd never let you go, I'd never let you go "

Po paru godzinach ( nad ranem)

Dziewczyna z przerażeniem otworzyła oczy przypominając sobie zdarzenia z wczorajszej nocy. Przewróciła się na drogi bok i wtedy go ujrzała. Podpierał się na łokciach, jego blond włosy były nie ułożone, co nadawało mu chłopięcego wyglądu.
- Boże, czego on musi być taki idealny - pomyślała w duchu.
- Wiesz, myślałem, że to wszystko było snem - zaczął szeptem - ale gdy otworzyłem oczy i zobaczyłem, że zysk obok byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. To wszystko twoją zasługa. Dzięki tobie poczułem, że znowu wszystko będzie dobrze. Jesteś moją drogą Melanie - przejechał opuszkami palców do jej dłoni, gdzie po chwili pojawiła się gęsia skóra.
- Marco - wyszeptała. - Tak bardzo chciałabym ci teraz coś powiedzieć, ale niezbyt wiem co. Wczorajsze zdarzenia nie powinny mieć miejsca, ale wiesz co ? Jakaś bezwstydna cześć mnie tego nie żałuje. W chwilach gdy czułam twoje usta, świat stawał się lepszy. Takie uczucia nigdy mnie nie ogarniały, gdy byłam z Mario. Wczoraj przy tobie czułam się pierwszy raz w życiu wyjątkowa - szepnęła odwracając wzrok.
- Mel - powiedział biorąc jej twarz w ciepłe dłonie - Mel, spójrz na mnie - poprosił. - Ty jesteś wyjątkowa zawsze w moich oczach i nigdy nic tego nie zmieni. Kocham cie Melanie. Tak bardzo cię kocham i wiem, że ty też coś do mnie czujesz. A ja będę walczył o twoją miłość choćby do ostatniego tchu.
- Marco, myślę, że powinieneś już iść . Ja muszę wszystko przemyśleć - powiedziała i udała się do łazienki zostawiając go samego.


" I'll be your soldier
Flighting every second of the day for your dreams, girl
I'll be your Hora
You can be my Desting's Child a scene girl
So don't stress, don't cry
Oh, we don't need no wings to fly
Just take my hand "





***




Jakiś czas później
Perspektywa Melanie



Czuje się okropnie. Kurwa mać ! Dlatego to wszystko potoczyło się w ten sposób ? No dlaczego ?!
- Sama tego chciałaś Melanie - powiedział głos w mojej głowie.
Tak, to była prawda, chciałam tego. Chciałam Marco, chciałam było jego. On był wtedy tak bardzo piękny i pociągający. Źle na mnie działał, prowokował mnie. Wracając do dnia poprzedniego, cały czas mam przed oczami naszą wspólną noc. To było coś niezwykłego, jeszcze nigdy z żadnym mężczyzną, nie przeżyłam takiej przygody. Marco podczas stosunku był zupełne inny. Uroczy i delikatny chłopaczek zmieniał się w doświadczonego i pociągającego faceta. A najgorsze było to, że mi się to podobało. Ba, ja chciałam zrobić z nim to jeszcze wiele razy.
- Ja pierdole Melanie, nie myśl o tym przez chwilę - straciłam się w myślach.
Nalałam sobie gorącej wody do wanny i dolałam ulubionego płyny o zapachu truskawki. Zanurzyłam się w ciepłej cieczy i próbowałam się wyluzować.
- Teraz przydałby się jeszcze tylko mały skręt - taka myśl przeleciała mu po głowie, e szybko ją od siebie odpędziłam. Juz raz na zawsze skończyłam z drogami. Nigdy więcej !
Po chwili na moje nieszczęście zadzwonił telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, a mym oczom ukazał się komunikat: Dzwoni Mario. Odrzuciłam połączenie. Nie mogłam z nim rozmawiać, nie miałam odwagi. Chłopak jednak nie dawał za wygraną. Myślałam, że po kilku odrzuceniach przestanie, ale wtedy przyszedł sms.

" Co się dzieje ? Dlaczego odrzucasz moje połączenia ? Zrobiłem coś nie tak ? Proszę, daj mi jakiś znak życia, martwię się. Kocham Cię Mario "



Postanowiłam mu odpisać dla świętego spokoju.



" Wszystko dobrze. Nie mam nastroju, więc proszę, nie dzwoń. Jest kilka rzeczy, które muszę przemyśleć. Potrzebuje trochę samotności. Mel "

Wysłałam mając nadzieję, że pomoże. Przynajmniej na razie. Gdy woda już wystygła, wyszłam z wanny. Wytarłam się i ubrałam, a następnie udałam się do kuchni w celu zapłaty dążenia śniadania. Spotkałam tam moją siostrę , która uważnie mi się przyglądała. Wiedziałam, że będę miała kłopoty.
- Cześć - powiedziałam do niej.
- Tylko tyle ? Zwykłe " Cześć " ? - oburzyła się.
- O co chodzi ? - spytałam.
- Może mi wytłumaczysz co tutaj robił Marco Reus i dlaczego został na noc ? A i jest jeszcze jedna sprawa. Dzwonił ten dupek Götze i powiedział, żeby Ci przekazać, że się o ciebie martwi. O co tu chodzi Mel ?
- Widzę, że będę musiała ci wszystko opowiedzieć - westchnęłam. - Mam nadzieję, że masz czas, bo ta historia nie należy do najkrótszych... c.d.n.



" I like to be everything you want "


****



Rozdział jest z dedykacją dla dziewczyn, których komentarze pomogły mi napisać powyższy rozdział. Mojej przyjaciółce się podoba, szczególnie scena Marco i Mel. Ja jednak osobiście uważam, że nie należy od do udanych, za co przepraszam.
Jest jeszcze jedna sprawa, która mnie martwi. Zauważyłam, że ostatnio jest coraz mniej komentarzy. Czy straciłam czytelników ? Może robię, albo piszę coś nie tak ? Jeśli tak jest to napiszcie mi to w komentarzu.

Jak juz wiecie next 13 komentarzy. Anonim się podpisują !

Pozdrawiam Nat.

P.S. Borussia zagrała wczoraj świetny mecz, dzięki czemu znowu jest druga w tabeli.
DANKE Borussen. ♥



niedziela, 23 lutego 2014

Jest sens ?

Nie wiem czy jest sens, aby dalej pisać to opowiadanie. Mam niby 26 obserwatorów, a komentarzy pod ostatnimi rozdziałami 2-4. Więc, jesli chcecie nowy rozdział to napiszcie to pod tym postem. Next 15-19 komentarzy ( nie liczą się anonimowe ) Pozdrawiam i mam nadzieję, ze do zobaczenia, Nat

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 11

 " - Jak długo mam jeszcze czekać ?
- Na co ?
- Na ciebie... Na to, kiedy mnie w końcu pokochasz..."





Narracja 3-osobowa


- O czym myślisz ? - zapytał wreszcie.
- O tym, że nie wiedziałam, iż można kogoś kochać tak bardzo jak ja ciebie - wyszeptała.

Tyle zdąrzyłą przeczytać, zanim jej oczy zaszkliły się łzami... Ta książka... Każdy jej fragment, był dla niej ważny. Nie że względu na autora, bo tak naprawdę nie czytała żadnej z jego powieści, prócz tej... Ale ta treść, była jej bardzo bliska, niemal opisywała jej własne życie. Dwaj przyjaciele i jedna dziewczyna, której obaj pragną. A ona ? Kocha ich obu, ale te miłości bardzo się od siebie różnią. Jedna jest dzika i zmysłowa, pełna namiętności. Druga zaś opiera się na przyjacielskich kontaktach, pomocy i zaufaniu. To właśnie tę dwie miłości, dwa uczucia popychają bohaterkę do zakończenia swojego życia. Do odebrania sobie tego co jest najważniejsza.
- Mam nadzieje, że ja nie zrobię czegoś takiego - myśli zagubiona dziewczyna. Chociaż z drugiej strony, może tak byłoby łatwiej... Nie musiałaby już więcej cierpieć, byłaby wolna, nic by nie musiała, nikogo by nie raniła... W tym momencie sięgnięcie po żyletkę wydawało jej się najłatwiejszym sposobem na zapomnienie. Ale nie mogła tego zrobić... Obiecała mu; Obiecała to Mario... Ah, a gdyby nie zobaczył wtedy tych wszystkich ran po samookaleczeniu. Gdyby nie popatrzył na nią tymi smutnymi oczami, z których nic nie umiała wyczytać. Gdyby nie wziął jej dłoni w swoje i nie powiedział:
" - Proszę... Proszę... Nigdy mi więcej tego nie rób... Błagam Mel... Nigdy, niezależnie od tego, czy będziesz coś do mnie czuła... Bo ja... Bo ja Cie kocham... Kocham Cię najbardziej na świecie... I nawet jeśli mnie zostawisz, ja będę Cię kochał... I nigdy nie przestanę... Bo nie chce przestać.. Bo ty jesteś jedynym powodem dla którego rano otwieram oczy, dla którego oddycham. I gdybym miał cię stracić, nie będę bał się śmierci. Nie będę na nią czekał, ja ją przyspieszę. Przyspieszę, by tylko móc na ciebie spojrzeć. I nawet jeśli ty będziesz w piekle, a ja w niebie, ucieknę. Bo na cóż będzie mi raj, skoro nie będzie tam ciebie ? Mojego raju... "
Nie mogła mu odmówić, nie miała takiego prawa. Wiedziała jednak, że ta przysięga nic nie znaczy. Bo może nie teraz, ale za kilka miesięcy lub lat, w końcu to zrobi. Potnie się, by tylko sobie ulżyć. Bo jest słaba, wiedziała o tym, wiele razy mogła sobie wbić żyletkę mocniej. Nigdy nie miała jednak odwagi. Wierzyła, że kiedyś nastanie taki dzień, gdy jej życie zmieni się na lepsze. I zmieniło się , bo pojawił się w nim ktoś ważny. Mario... jej miłość. Bo bez niego wszystko tak naprawdę nie miało sensu. To on zaczarował jej świat, w którym czuła się szczęśliwa. Ciekawe tylko jak długo to szczęście potrwa ?





                  ***

Już za kilka chwil zmierzy się ze swoją największą postrachą. Przyjacielem zakochanym w jego dziewczynie. Dziewczynie, która jest jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowa. Którą tak strasznie kocha. Bez niej jego życie było takie smętne, a on sam samotny. Teraz jednak gdy w końcu ja odnalazł, znowu był szczęśliwy. Nikt mu tego nie odbierze. Nikt, nawet Marco... Pieprzyć te przyjaźń ! Melanie jest najważniejsza i nawet gdyby miał przez to stracić "brata", on będzie walczył. Nie ważne jak i gdzie. Ważne jest tylko to, aby to on został zwycięzcą...
Przemierzał właśnie korytarz, by następnie znaleźć się w klubowej szatni. On już tam był, patrzył na niego z wrogością w oczach. Chłopakowi zrobiło się trochę smutno, jeszcze kilkanaście godzin wcześniej byli nierozłączni. Ale cóż, teraz liczy się teraźniejszość, o przeszłości trzeba zapomnieć, niezależnie od tego jaka była. Żyje teraz, nie wcześniej, nie później.
Kilkanaście minut później trening się zaczął. Wszyscy byli zaskoczeni tak chłodnym zachowaniem dwójki zawodników.
- Chłopaki, co się dzieje ? - spytał trener, który nie wytrzymał juz napięte atmosfery.
- Nic - powiedział blondyn.
- Jak to nic ? Gadać ! - rozkazał.
- Nic, po prostu Mario jest z dziewczyną, która kocham - powiedział zawodnik z 11 na plecach.
- Oj chyba nie będziecie się kłócić o jakąś dziewczynę ? - spytał Robert.
- To nie jest jakaś dziewczyna. Ona jest wyjątkowa, a przede wszystkim moja. Zrozum Marco, Melanie kocha mnie - powiedział i wybiegł ze stadionu.
- Melanie ? Melanie Heinemann ? - spytał trener przyglądając się Marco.
- Tak - wyszeptał cicho.
- Czyli, że Götze w końcu ją odnalazł... Powiem ci jedno Marco, jeśli jesteś jeszcze przyjacielem Mario, odpuść. On naprawdę kocha tę dziewczynę.



  ***

Jechał samochodem z wielką szybkością. Miał nadzieję, że już zaraz będzie w domu, a tam po prostu przytuli się do A wojen ukochanej. Gdy samochód w końcu wjechał na podjazd, szybko z niego wyszedł. Otworzył kluczem drzwi i wszedł do środka.
- Melanie ?! - krzyknął, lecz odpowiedziała mu głucha cisza. Wszedł do kuchni, tam na kuchennym blacie dostrzegł kartkę.

" Kochany Mario,
Musiałam niestety wrócić do domu. Moja siostra się bardzo o mnie martwiła, a ja nie mam tutaj czystych ubrań. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zły. Może spotkamy się niebawem, zadzwoń.
                              Melanie

P.S. Obiad jest w lodówce, wystarczy tylko odgrzać.

P.S.S. Jesteś całym moim światem, kocham cię najmocniej na świecie ♥♡ "

Ta wiadomość wywołała uśmiech na jego twarzy, był tak bardzo szczęśliwy.



***



Wracała właśnie do domu od swojego ukochanego. Tak naprawdę nie chciała go opuszczać, niestety jednak musiała. Weszła do domu, a już od progu powitała ją jej siostra.
- Hej, masz gościa - powiedziała.
- Kto to ?
- Sama zobacz - szepnęła i zaprowadziła ją do salonu. Brunetka zamarła, nie chciała teraz widzieć tej osoby.
- Co ty tu robisz Marco ? - spytała.




Oddaje w wasze ręce kolejny. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Kolejny pojawi się gdzieś za dwa tygodnie.
Pozdrawiam
P.S. Zapraszam na mój nowy blog o CR7 http://wybacz-mi-prosze.blogspot.com/



sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 10

" Brakuje jednej osoby, a czujemy się tak, jakby nie było całego świata "

29.11.2013
Narracja 3-osobowa

Dzisiejsza noc okazała się dla niego całkowicie bezsenna. Nawet na chwilę nie mógł zamknąć swych powiek i odpłynąć do zaczarowanej krainy Morfeusza. Cały czas bowiem nawiedzały go wspomnienia wczorajszego dnia. Szedł do przyjaciela z myślą, że tego dnia wydarzy się coś złego, tak się też stało.... Gdy wszedł do środka i ją zobaczył. Siedziała taka bezbronna i skulona na kanapie, patrząc na niego swoim cudownym wzrokiem. Jej oczy przybrały smutnej tonacji gdy go ujrzała. Blondyn chciał za wszelką cenę dowiedzieć się co ona tu robi, jednak gdy to zrozumiał, chciał poprostu cofnąć czas. Jego Melanie.... Dziewczyna, która była dla niego taka ważna, ta która skradła jego serce jednym spojrzeniem... Miała kogoś, a najgorsze było to, że był nim jego najlepszy przyjaciel, Mario Götze. W tym momencie niczego nie żałował. Widząc Mario leżącego na podłodze sprawiało mu mała satysfakcję. Blondyn nie żałował tez jednej rzeczy... Pocałunku...
I chodź by miał zrobić jakieś świństwo ona będzie jego, bo tylko on kocha ją tak mocno. Nie Mario, nie nikt inny, on...



W tym samym czasie



Jedna młoda dziewczyna w środku nocy otworzyła swoje oczy. Podniosła ciężkie od snu powieki i rozejrzała się dookoła. W pomieszczeniu, w którym się znajdowała było ciemno i cicho. Jedynym słuchałem dźwiękiem był jej oddech, który mieszał się z wydychanym powietrzem mężczyzny leżącego obok. Mężczyzny, który spał teraz słodko, zapewne śniąc o czymś wspaniałym. Ona jednak nie mogła. Kilka chwil temu obudziła się bowiem z sennego koszmaru. Koszmaru, który wydawał się, aż tak bardzo realny.

Siedziała przy szpitalnym łóżku, trzymając za reke swojego ukochanego. Jego dłoń zazwyczaj gorąca, była teraz lodowata. Cera blada, włosy matowe, a na twarzy liczne zadrapania, siniaki i opatrunki. Ręka była z gipsie, kostka złamana. W pewnym momencie maszyny, do których był podłączony jej ukochany zaczęły piszczec. Juz po chwili do sali wpadli lekarze, a ja zostałam wytchnięta z sali. Siedziałam przed salą i płakałam. Po chwili wyszedł lekarz, powiedział tylko jedno zdanie
- Przykro mi...
Wtedy się obudziłam. Spojrzałam na Mario i nagle spadł mi kamień z serca. Wszystko było dobrze...



Kilka godzin później.
Perspektywa Mario.

Obudziły mnie promienie słoneczne, które wpadały przez szczeliny w roleta do sypialni. Przeciągnąłem się i spojrzałam na Mel. Słodko spała. Pocałowałem ją przelotnie w czoło i poszedłem do łazienki. Wziąłem tam szybki, zimny prysznic, a następnie się ubrałem. Niepewnie spojrzałam w lustro. Było jeszcze gorzej niż wczoraj. Miałem podbite oko i jeszcze kilka innych siniaków. wyglądałem masakryczny. Może Melanie coś na to zaradzić jak tylko wstanie. Po jakimś czasie Udałem się do kuchni, aby przygotować śniadanie. Postanowiłem zrobić naleśniki,  gdyż szczerze mówiąc nie umiałem zbyt dobrze gotować. Gdy ciasto było już gotowe wyjąłem z szafki patelnie i zacząłem smarzenie.  Po jakimś czasie poczułem czyjeś dłonie na moich biodrach.  Od razu wiedziałem czyje one były.
- Jak ci się spało kochanie ? - spytała.
- Dobrze,  bo byłaś tuż obok - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w usta. Ona zaczęła pogłębiać mój pocałunek. W pewnym momencie chwyciłem ją za biodra i poradziłem na kuchennym blacie,  ani na moment nie zaprzestaliśmy naszych pieszczot.
- Naleśniki - szepnęła Mel w moje usta.
- Trudno - byłem bardzo zachłanny,  no ale cóż mogłem na to poradzić.
- Mario - odepchnęła mnie lekko gdy poczuła zapach spalenizny. Zdałem patelnie z kuchenki i wrzuciłem resztki, które pozostały ze śniadania.  Na szczęście moje kochanie zaraz mi pomogło i już po chwil siedzieliśmy na bazowych spółkach w jadalni. Gdy skończyłem posiłek poszedłem jeszcze po torbę treningową.
- Na pewno nie chcesz ze mną jechać ?- spytałem dziewczyny, która stała oparta o ścianę i  
przypatrywała mi się z uśmiechem na twarzy.
- Na pewno, to jeszcze za wcześnie, a poza tym będzie tam Marco. ..
- No dobrze kochanie, to życz mi powodzenia - pocałowałem ją w czoło i wyszedłem. Wsiadłem i jechałem na trening, bałem się mojeh i ponownego spotkania z Reusem....







Przepraszam Was za ten rozdział.
Nie mam weny.
Proszę,  nie pytajcie kiedy nowy rozdział .
Pozdrawiam Nat

niedziela, 29 grudnia 2013

Liebster Awords

Bardzo dziękuję Czekoladcexd za nominacje.


Pytania:

1. Jak masz na imię i ile lat ?

Natalia, rocznikowo prawie 15

2. Jakie miasto chciałabyś zwiedzić ?

Dortmund, Madryt, Barcelonę, i całe Stany Zjednoczone.

3. Czym się interesujesz ?

Piłka nożna, książki, moda, fotografia, pisanie.

4. Co skłoniło cię do założenia bloga ?

Hmm... Od zawsze lubiłam pisać własne opowiadania i w końcu moja przyjaciółka nakłoniła mnie, żebym napisała coś o Mario i tak powstał pierwszy blog.

5. Co sądzisz o sezonowcach ?

Nie lubię czegoś takiego. Większość osób mówi, że jest za Realem, a nie zna nawet połowy składu. Moje koleżanki mówi, że lubią BVB, bo ma fajne barwy i niezłe ciacha i to mnie denerwuje bo patrzą na wygląd, a nie na grę.

6. Który piłkarz ma najśliczniejszy uśmiech ?

Marco <3 Ale Mario ma w sobie coś takiego co mnie urzeka na każdym kroku.

7. Najlepsza piosenka 2013 roku to ... ?

Nie wiem, dla mnie jest ich wiele.

8. Ile już blogujesz ?

Coś ponad rok.

9. Jaka była twoja reakcja kiedy dowiedziałaś się o transferze Mario ?

Płakałam cały dzień, nie mogłam w to uwierzyć. Mario był moim idolem, jest nim cały czas. Myślałam, że to zły sen. Byłam na niego zła. Tego dnia powstał mój drugi blog właśnie nawiązujący do tego zdarzenia. Teraz pogodziłam się z jego odejściem. Ale po meczu z Bayernem, gdy zdobył bramkę, uświadomiłam sobie, że w moim sercu on na zawsze zostanie w barwach Borussii i nic tego nie zmieni.

DANKE Mario <3

10. Dlaczego , bądz przez kogo zaczęłaś intereswoać się piłką nożną ?

Zachęcił mnie do tego mój tata, który jest wielkim kibicem Legii. Ja jednak nie przekonałam się do tego klubu, ale mocno trzymam kciuki za naszą reprezentację.

11. Jakim innym klubom kibicujesz ?

Chelsea Londyn i Arsenal.

12. Jak myslisz , Robert Lewandowski opuści Borussię ?

Oglądałam wywiad, w styczniu jeszcze nie odejdzie :-)

13. Jak wyobrażasz sobie siebie w przyszłości ?

Moim największym marzeniem jest studiować w Niemczech dziennikarstwo, może na wydziale sportowym. Chciałabym być rzecznikiem prasowym BVB.

14. Który z piłkarzy Borussii ma najfajniejszą fryzurę ?

Wszyscy mają fajne, ale nasz Reusik wymiata :-D




Moje pytania:
1. Jak się nazywasz i gdzie mieszkasz ? ( województwo )
2. Ile masz lat ?
3. Twoim największym marzeniem jest... ?
4. Masz jakieś zainteresowania ?
5. Nur der BVB ?
6. Ulubiony piłkarz ?
7. Jak się zachowujesz podczas meczu, w którym gra BVB ?
8. Co sądzisz o przejściu Mario do Bayernu ?
9. Gdzie chciałabyś się udać w podróż ?
10. Co skłoniło cię do napisania bloga ?
11. Wymień twoje ulubione opowiadania.
12. Ile prowadzisz blogów, umiesz to czasowo pogodzić ze szkołą ?
13. Mecz, którego nigdy nie zapomnisz ?
14. Jak myślisz, kto wygra ligę mistrzów w tym sezonie ?


Moje nominacje:
http://jameinbrudermarcoreus.blogspot.com/
http://theydonotknownothingaboutus.blogspot.com/
http://claire-mario-story.blogspot.com/
http://wiezienieswojejmilosci.blogspot.com/
http://this-could-be-paradisee.blogspot.com/
http://the-story-of-marco.blogspot.com/
http://milosc-ktora-nigdy-nie-zgasnie.blogspot.com/







sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 9

Perspektywa Mario.

- Marco poznaj... - nie dał mi dokończyć.
- Melanie... - powiedział cicho, był zdziwiony jej obecnością w moim mieszkaniu.
- To wy się znacie ? - spytałem zszokowany patrząc na nich.
- Tak - teraz do romowy włączyła się dziewczyna, która do tej pory się nie odzywała. Siedziała na kanapie, wyglądała na lekko przestraszoną.
- Marco to jest właśnie Mel, ta dziewczyna, o której tyle ci opowiadałem. Odnalazłem ją Marco, wybaczyła mi - gdy to mówiłem, dostrzegłem, że oczy Reusa pałały furią, poczerwieniał ze zdenerwowania.
- Czy ty wiesz kim ona jest ?! Zapewnie ci nie powiedziała ! Więc ja to zrobię ! Jest narkomanką, dziewczyną, która była skłonna do prostytucji by zarobić na działkę maryhy - wykrzyczał. Nie mogłem w to uwierzyć. Jak ? Moja Mel narkomanką... ? Przecież to jest niemoźliwe... Spojrzałem na dziewczynę, jej policzki były oblane łzami. Momentalnie do niej podeszłem i otoczyłem ramieniem. Nie chciałem, aby cierpiała, nie mogłem patrzeć na to jak płacze.
 - I po co mi to mówisz ? Myślisz, że te słowa coś zmienią, za bardzo ją kocham - powiedziałem ze spokojem.
- Mario przecież to ćpunka, gdy medzia się dowiedzą zniszczą ci karierę, oskarżą, że sam brałeś !
- Nie mów tak o niej. To moja wina, że zaczęła brać ! To moja wina, nie jej ! To ja doprowadziłem ją do takiego stanu - powiedziałem zły - A ty pewnie tak mówisz bo coś do niej czujesz i nie możesz patrzeć na to, że jesteśmy razem. - gdy to powiedziałem mój przyjaciel wybuchł.
 - Teraz już przesadziłeś - krzyknął. Podszedł do mnie i zaczął szarpać, w pewnym momencie uderzył mnie mocno w twarz, upadłem.
- Marco przestań ! - krzyczała Melanie i zaczęła go ode mnie odpychać.
- Marco proszę przestań - spojrzała mu w oczy. Wtedy chłopak się zatrzymał, popatrzył na nią. Przyparł ją do ściany i zaczął całować, wyrywała się. Nie mogłem wstać, nie byłem w stanie. Gdy przestał rzucił mi jeszcze ostatnie zdanie
- Dzisiaj przekreśliłeś naszą przyjaźń - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami. Wtedy Mel do mnie podbiegła, uklękła przy mnie i wzięła moja głowę na swoje kolana. Płakała, a jej słone łzy leciały na moje policzki. Chwiciłem ją mocno za reke, chciałem jej dodac troche otuchy.
 - Mario, to wszystko moja wina - powiedziała.
- Nie Mel, tutaj nic nie jest twoją winą - mocniej chwyciłem ją za rękę.
- Owszem jest. Rozbiłam twoją przyjaźń z Marco.
- To nie twoja wina Melanie... - pocałowałem ją w dłoń, którą trzymałem.
- Jesteś dla mnie najważniejsza Mel, nigdy z ciebie nie zrezygnuje, zbyt długo na ciebie czekałem - wyszeptałem cicho, bojąc się jej reakcji.
- Kocham cię Mario - pocałowała mnie w skroń.
- Myslę, że musimy przemyć twoje rany wodą utlenioną - stwierdziła.
- Też cię kocham Mel. Rób ze mną co chcesz - uśmiechnąłem się do niej.
- A więc chodź - pomogła mi wstać i razem poszliśmy do łazienki w poszukiwaniu apteczki.


 Narracja 3-osobowa


 Życie jest okrutne. Nie ma dla nas litości. Posyła na świat ludzi tylko po to by później ich stąd zabrać. Zmarli pozostawiają wtedy po sobie wiele cierpienia wśród swoich bliskich, którzy nie mogą przyzwyczaić się do ich nieobecności. Każdego dnia przychodzą by odwiedzać ich na cmentarzu, myśląc co by było gdyby zostali. Cały czas zostają w naszych wspomnieniach, pojawiają się w naszych snach. Jednak śmierć nie jest jedynym złym czynnikiem, który wpływa na nasze życie. Jest jeszcze ona... Miłość. Często opierająca się na karzyściaciach, nieodwzajemniona. Czasem zdarza się, że zakochujemy się w osobie niewłaściwej. Tak właśnie było i w jego przypadku, blondyna, który samotnie przeczesywał ulice miasta, w którym się urodził i wychowywał. Miasta, które w tym momencie wydawało mu się obce. To on zakochał się w dziewczynie najlepszego przyjaciela. Jednak jak mógł przypuszczać, że ta piękna istota o czekoladowych oczach i karminowych ustach skradła jeszcze serce kogoś innego. Jak mógł przewidzieć, że się w niej zakocha ? Jego największym marzeniem było, aby trzymać ją w swoich ramionach, szeptać na ucho czułe słowa, to jak bardzo ją kochał. Pragnął tego, ale nie mógł tego osiągnąć. Nie była jego, nie będzie. Wiedział, że po tym jak się zachował straciła do niego zaufanie. Wiedział, i bolało go to...


Perspektywa Melanie.


 Cały dzisiejszy dzień zastanawiałam się nad zachowaniem blondyna. Dlaczego on to wszystko zrobił ? Nie mogłam go zrozumieć, jego reakcja była tak bardzo dziwna. Przerażał mnie. On, jego zachowanie wobec mnie i Mario. Nie mogłam patrzeć na to jak bił mojego ukochanego, to miażdżyło moje serce. Ale potem... To co się zdażyło potem było czymś innym, wyjątkowym. Ten pocałunek, jego malinowe, słodkie usta... Nie chciałam tego, ale gdy w końcu przestał, pragnęłam aby zrobił to znowu, byłam w stanie się nawet na niego rzucić. Nie Mel... Otrząśnij się, ty go nie kochasz, to Mario jest twoją miłością. To on doprowadza cię do obłędu, to on śni ci się każdej nocy. To on cię kocha, a ty kochasz jego. To wszystko prawda, ale Marco... On też nie jest mi obojętny. Gdy go widzę moje serce zaczyna bić szybciej, nogi robią mi się jak z waty. Ale to nie od razu oznacza, że jestem w nim zakochana. On po prostu mi się podoba. Chyba...


   Mario - kochany, opiekuńczy, seksowny, czarujący, przystojny, szalony.

   Marco - tajemniczy, opiekuńczy, seksowny.

Którego kocham ? Którego pragnę ? Obu...

Nie no, przepraszam Was za ten rozdział, jest masakryczny. Nie powinnam była tego publikować, ale wydaje mi się, że nie jestem w stanie napisać czegoś lepszego w ostatnich dniach. Straciłam wenę i ochotę na pisanie nowych rozdziałów. Mam do was prośbę, abyście nie pytały kiedy nowy rozdział. Tracę wtedy ochotę i motywację. Rozdziały będą pojawiały się w tedy gdy uznam, że jestem gotowa go napisać tak, aby nie wyszło coś takiego jak to powyżej.

 P.S. Bardzo proszę, aby anonimki się podpisywały. Mam bowiem wrażenie, że jedna osoba pisze wiele komentarzy. Chciałabym uzyskać szczerą opinię o nowym rozdziale, bo na niej bardzo mi zależy, wiem wtedy co mam poprawić i to jest bardzo MOTYWUJĄCE

 P.S.S. Zapraszam Was serdecznie na moje pozostałe blogi: tylko-jeden-blad.blogspot.com ( Jest to opowieść o piłarce, która przyjeżdża do Dortmundu, aby trenować w tutejszej drużynie. Pozna tam Marco Reusa i Mario Götze, którzy czują do niej coś więcej niż przyjaźń. Jak potoczą się ich losy ? )

Pozdrawiam Was kochane :*

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 8

 Motywujcie, motywujcie, motywujcie. Next 18 komentarzy, dacie radę ?



Cicha, jesienna noc oponowała Dortmund, który z perspektywy jego mieszkańców jakby zamarł. Na ulicach nie było nikogo, jedynym słyszanym dźwiękiem był wiatr, który niósł ze sobą już opadłe kolorowe liście. Wszyscy byli pogrążeni w śnie, jedynym wyjątkiem była ona. Leżąc ma wygodnym łóżku, przytulona do jego nagiego i ciepłego ciała. Była zagubiona... Nie wiedziała co ma robić. Była tu, obok chłopaka, który w przeszłości bardzo ją skrzywdził, którego nigdy jednak nie przestała kochać. Bez wątpienia pragnęła jego dotyku, który doprowadzał ją do obłędu, jego słodkich ust, które muskały każdy fragment jej skóry. Nawet w tym momencie będąc w jego ramionach, chciała, aby ta chwila trwała wiecznie. Kochała i czuła się przez niego kochana. Była mu w stanie wybaczyć wszystko, zrobiła to już prawie. Była tylko jedna przeszkoda w postaci Marco Reusa, chłopaka, który również nie był jej obojętny. Ale czy te dwa uczucia są porównywalne ? Miała nadzieje, że to co czuje do Reusa do tylko przyjaźń. Nie była w stanie go kochać w tym momencie, nie chciała... Dla niej teraz liczył się tylko ten przystojny brunet, z którym spędziła czarującą noc. Tak on jest teraz najważniejszy, nie ktoś inny, nie Marco... Z takimi myślami w końcu pogrążyła się w śnie.




Kilka godzin wcześniej
Perspektywa Marco


 Na horyzoncie zobaczyłem już dom mojego dobrego przyjaciela. Mam nadzieję, że i w tej sytuacji znajdzie jakieś dobre rozwiązanie. Będąc przed drzwiami państwa Błaszczykowskich zadzwoniłem dzwonkiem, po chwili otworzyła mi pani tego domu.
- Cześć Agatka - przywitałem się.
- A Marco, witaj - uśmiechnęła się.
- Jest Kuba ? - spytałem. - Tak, jest. Zapraszam - wpuściła mnie do domu i zaprowadziła do salonu gdzie kapitan reprezentacji Polski oglądał jakąś  komedię. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się.
- Marco - ucieszył się.
- Hej - przywitałem się cicho.
- Oho, widzę i słyszę, że coś cię trapi przyjacielu - stwierdził zmartwiony. - Siadaj, a ja przyniosę jakieś piwko - wyszedł z pokoju, a już po chwili do niego wrócił z browarami, które postawił na stoliku przede mną.
- Więc co się dzieje ? - spytał troskliwym głosem po chwili milczenia. - Nie wiem od czego mam zacząć...
- Najlepiej od początku. Niech zgadnę, chodzi o jakąś dziewczynę.
- Tak, chodzi o pewną dziewczynę... Ja się chyba zakochałem... - wyjąkałem.
- To nic złego Marco, każdy ma prawo być zakochanym. Ale w czym problem ?
- Ona, ona była narkomanką. Pomogłem jej z pokonaniem nałogu.
- Ahh, ale pamiętaj Reus, narkoman to też człowiek.
- Tak wiem, ale ja się boję. To w tym wszystkim jest najgorsze, boje się, że mnie wyśmieje. Wiesz jaki jestem wrażliwy, te wszystkie rozstania są dla mnie trudne.
- Wiem stary, ale jeśli ją kochasz, musisz zawalczyć ...


Teraźniejszość


Perspektywa Mario


Budząc się ze snu poczułem, że nie jestem sam, ktoś leżał tuż obok. Trzymał jedną ze swoich rąk w moim pasie, a druga lekko spoczywała na klatce piersiowej. Odwróciłem głowę w bok i ją dostrzegłem. Czyli, że to nie był jednak sen. Nie mogę w to uwierzyć, dziewczyna, którą kocham ponad swoje życie, ta którą też skrzywdziłem, była tu. Leżała, dotykała, była, może i wybaczyła... Lekko przyciągnąłem ją do siebie, teraz między nami nie było nawet milimetrowej przerwy. Zacząłem głaskać ją po włosach. W pewnym momencie poczułem, że lekko drży, a już po chwili jej powieki się otworzyły. Widać, że nie była zszokowana tym, że mnie zobaczyła obok siebie. Ona tylko lekko się uśmiechnęła i pogłaskała po policzku.
- Czy to sen ? - spytałem po chwili ciszy.
- Nie Mario, jestem prawdziwa, to nie jest sen - wyszeptała cicho nie przestając mnie dotykać.
- Mel, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, dajesz mi szczęście. Kocham cię Melanie - niepewnie musnąłem jej usta, ale gdy ona zaczęła oddawać czułości, ich pocałunki stały się coraz bardziej namiętne.
- Też cię kocham Götze i proszę cię, nigdy więcej mnie nie krzywdź - wyszeptała gdy zabrakło nam już powietrza.



Życie jest trudne, w niektórych przypadkach nawet okrutne. Osoby, które kochamy odchodzą. Przyczyny są różne. Znikają przez pieprzoną śmierć, zakochują się w kimś innym, a my im nie wystarczamy. Niektórzy nie wiedzą nawet co do nich czujemy, ukrywamy wszystko pod maską, którą zakładamy podczas, każdego ze spotkań. Jednak najgorszym przypadkiem będzie odbicie ukochanej dziewczyny przez najlepszego przyjaciela...


Zagubiony blondyn przeczesywał bezcelowo ulice miasta, w którym się urodził i wychowywał. Nie wiedział zbytnio co ma ze sobą zrobić. Nie wiedział czego ma posłuchać. Co chce dla niego lepiej, serce czy rozum ? Wybierając serce zadzwoni do niej, poprosi o spotkanie i wyzna swoje wszystkie uczucia. Rozum zaś mówi, że powinien odpuścić jeśli nie chce ponownie cierpieć. Postanowił pójść do swojego przyjaciela, który miał doświadczenie z kolegami. Ten chłopak nigdy go nie zostawił, zawsze doradził. Był przy nim niezależnie od pory dnia czy godziny.
Apartamentowiec, w którym mieszkał Mario był już blisko.Podbiegł do niego szybkim krokiem. Wszedł na klatkę schodową, a następnie windą na 10 piętro. Zadzwonił dzwonkiem, drzwi już po chwili odtworzył mu 21 - letni piłkarz.

- Hej Marco- przywitał mnie uśmiechem
- Hej.
- Chodź, musisz kogoś poznać - wpuścił mnie do środka. Przez korytarz do salonu, tam siedziała dziewczyna.
- Marco to jest... - zaczął.
- Melanie - wyszeptałem zszokowany.




Nudy, nudy, nudy. Nie podoba mi się ten rozdział, czekajcie na następny, tam się wydarzy.
Pozdrawiam Nat :D